Żywy Różaniec Forum Frondy
RSS
Pamiętnik - Zmarłe osoby z Żywego Różańca FF
 

  AnnaE 

 

 Polecamy modlitwie:

 

Barba
Dama I Róży Żywego Różańca Forum Frondy
Basia Kondracka
zm. 11.05.2011 r.
o godz.11:00

 

nick: Barba

avek:

stopka: stopka i kropka

blog: fronda.pl/blogowisko/blog/autor/barba
__________________________________________________ 

 

Niech Bóg miłosierny wynagrodzi Barbie modlitwę różańcową wspólnie z ŻRFF.

Była z nami od początku istnienia naszej wspólnoty modlitewnej.

R.I.P.

+

 

 

Jak odwiedzić Barbę? 

Dodam kilka pomocniczych uwag, gdybyście chcieli tam trafić.

Zaraz przy bramie, gdzieś po lewej stronie, jest ten plan cmentarza z pierwszego zdjęcia. Na czerwono zaznaczono jak dojść do Basi. Alejka 13 jest jakieś 100 m od bramy.

Żeby nie było wątpliwości: to ta, w pobliżu której stoi drewniany kościółek z drugiego zdjęcia. Jest ona na 100% przy ulicy św. Wincentego. Niedaleko jest inna, przy której też stoi kościół, lecz murowany, pomalowany na kremowo-żółto i to chyba tamta jest główna. Stamtąd do Basi jest nawet bliżej, ale trzeba kluczyć.

Tutaj wystarczy minąć ten drewniany kościółek, dojść do słupka "13A", skręcić w lewo i nie dalej jak 5 minut drogi jest grób Basi, bezpośrednio przy alejce, póki co bez nagrobka. Na trzecim zdjęciu  dość dobrze zrobione zdjęcie grobu na tle pobliskiego muru.

Precyzyjna lokalizacja "13F-1-21".
 

 

 

Wszystkim, w których sercach pozostała pamięć o Basi, przesyłam terminy Mszy Św. w jej intencji w 2013 roku.

Odprawione zostaną w Kościele św.Wincentego na cmentarzu bródnowskim (murowanym):
+ w drugą rocznicę śmierci, 11 maja, msza o godzinie 17,00 (sobota),
+ w przeddzień rocznicy urodzin, 05 października o godzinie 7,00 (sobota),
+ w dniu imienin Basi, 04 grudnia o godzinie 7,00 (środa).

Prosimy o modlitwę i pragniemy by pamięć o Niej trwała w Was.

 


____________________________________________

 

 

 

JotBe

 Stopka:

Różnica między rzeczywistością a powieścią jest taka, że powieść musi być sensowna

 

Józek Buchta z Cieszyna

zmarł  18.04.2011 r.

______________________________________________

Rozsiewał wokół dobro.
Pomógł wielu osobom z Forum Frondy i nie tylko.
Wspomnienie:

Kierownictwo Biblioteki Miejskiej dziękuje Panu Józefowi Buchcie - długoletniemu czytelnikowi, za olbrzymi wkład w renowację księgozbioru wypożyczalni.  Od dwóch lat Pan Józef mozolnie klei, zszywa zniszczone książki, a liczba książek „odnowionych" jest imponująca: ponad 3020 woluminów. 

Dziękujemy Panie Józefie!

Dzieło mówi samo za siebie, jeśli ma do kogo
/S.J. Lec/
R.I.P. +

 

Gdyby ktoś był w pobliżu, może odwiedzi JotBe?

Pochowany został  na cmentarzu komunalnym w Cieszynie.

Grób znajduje się w sektorze 37.

 

 

 

______________________________________________________________________

 

Za duszę Elżbiety - Damy III Róży ZRFF

 

 

+

Zmarła 01.09.2011 r.  o 20.30,  w chwili gdy bliscy skończyli przy niej odmawiać litanię do Najświętszej Marii Panny.

Zmarła we śnie, a zanim odeszła z oczu popłynęły Jej łzy.

Tak się pożegnała.

Boże Bądź Jej miłościw! I wynagródź ziemskie trudy! "

 

R.I.P.
+++

 

Ku pamięci

 

Słowo pasterskie

XXIII niedziela zwykła  Ez 33,7-9; Ps 95,1-2.6-9; Rz 13,8-10; 2 Kor 5,19; Mt 18,15-20 XII niedziela po Zesłaniu Ducha Św.  1 Kor 3, 4-9; Łk 10, 23-37

 

Co mam dać? Nic, poza miłością. Jak Samarytanin, leczyć rany. I nawet kiedy ktoś musi stać się dla ciebie jak poganin i celnik, to też z miłości. Może się opamięta, zatęskni za Prawdą.

Miłość do Boga, do bliźniego, do siebie. Miłość we wspólnocie, a właściwie wspólnota jako miłość i nie inaczej. Można usiąść przy znanym łóżku, albo modlić się z kimś, kogo się nigdy nie pozna. Można być wiernym, nawet kiedy nikt nie widzi, tak samo, jak wtedy, gdy publicznie daje się świadectwo.

 

Odwagi! Pan jest pośród nas.

Ela, Dama III Róży, zmarła 01.09.2011 r. o 20.30. Znana nie tyle jako Ela, ale Ela (przyjaciółka Mani). Ten nick wiele mówi i dobrze brzmi i niech tak zostanie. Módlmy się za Nią, za nas. Niech będzie kolejnym Płatkiem nowej Róży w oczekiwaniu, aż dołączymy.

Błogosławię. Ks. Marcin S.

 

 
 Wspomnienie

Nazywałam ją Elcik, a ona mnie- Ewulek. Spotkałyśmy się na podyplomowych studiach, miałyśmy obie dwadzieścia parę lat i nie wiadomo jak stałyśmy się przyjaciółkami. Może połączyło nas pochodzenie z tych samych stron? Ona była Białostocczanką, a moi Rodzice pochodzili z Grajewskiego. Naszych przodków z północnego wschodu Polski łączył wspólny los: zesłania na Sybir, partyzantka, antykomunizm. W sprawach zasadniczych rozumiałyśmy się bez słów.
Wspólne wakacje, przygody, zwierzenia - bratnie dusze nie miały przed sobą sekretów, wiedziałyśmy o sobie wszystko i mogłyśmy na siebie liczyć jak na Zawiszy.
Ponad 30 lat bliskości sprawiło, ze byłyśmy sobie bliższe niż siostry.
Kiedy myślę o Elżbiecie przychodzi mi na myśl ODWAGA.
Ela była odważna kiedy na wstępnym egzaminie na prawnicze studia zademonstrowała swoją wiedzę o KPP. Ujął się za nią jeden człowiek i tylko dzięki niemu została studentką prawa. Była odważna przez całe życie, bo nie licząc się z okolicznościami - z dumą i pewnością siebie- demonstrowała swój "betonowy" katolicyzm i antykomunizm oraz - w ostatnich latach- PIS-izm. I uchodziło jej to płazem. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że była dobrym człowiekiem, sumiennym pracownikiem, oraz- co nie mniej ważne- bardzo piękną, kulturalną i niezwykle sympatyczną kobietą. Nie raz myślałam sobie, że ktoś taki jak ona przekabaci nawet samego diabła.
Jestem wdzięczna Panu Bogu za Elżbietę tak samo jak Jej rodzina, bo dała nam Miłość i wiem, że śmierć nas nie rozłączy. Rodzina Eli stała się moją Rodziną i wszyscy będziemy kiedyś razem przed obliczem Pana.

Mania (przyjaciółka Eli)

 

 

 

 

 

__________________________________________________________________________

  Dr Morelas

 

Zmarł twórca Księgi ŻRFF i grafik utworzonych na potrzeby naszego Żywego Różańca.

Szlachetny Rycerz, wspaniały zelator, cichy, pokorny i uczynny człowiek.

R.I.P.

 

______________________________________________

Stopka Dr. Morelasa:

"Z Wołoszynami poczciwey rozmowy nie masz, bo plemię złodzieyskie, tedy wszelką gadkę zaczynay dawszy wprzódy w pysk"

______________________________________________

 

Na stronach Trójforumka pojawiła się informacja:

 

 


 Darek pracował z nami, miał spokojne zajęcie.
Wieczorem w niedzielę umówił się na przywiezienie pod pracę (trudny dojazd komunikacją).
Rano kolega nie spotkał go na drodze więc zawrócił pod blok.
Gdy dzwonił na komórkę słyszał za drzwiami ten telefon.
My wiemy że był sam, nie mam żadnych informacji jak zmarł.
Policja przekazała informację że "coś z krążeniem".

To forum [Rebelya] było najczęściej odwiedzanym miejscem przez Darka.
Modlił się z wami i za nas, był uczciwy i zdecydowany w swoich poglądach.
Dla wielu był autorytetem, charyzmatyczny i osobliwy, samotny...
ur.w 1957 roku, zm. 2013

Szanuję Was i bardzo trudno mi pisać bo łzy same płyną.

Jeśli ktoś go znał osobiście niech proszę dopisze że to prawda, że sprawdził,
ja też nie mogę podawać wszystkich informacji, uszanujcie to.

Do zobaczenia prawdopodobnie w piątek na pogrzebie. Mariusz.

__________________________________

08.02.2013 13:42

Napisał/a: Mariusz Miechowski

Pracowaliśmy razem 4 lata.

Chciałbym wytłumaczyć mój pierwszy wpis, "Ostatni wpis.".
http://rebelya.pl/forum/watek/61178/

Podana wersja zdarzeń pochodzi od tej samej osoby,
jego kolegi z wojska. Być może były to częściowe domysły.
Prawdą jest, że ktoś pomagał mu dojeżdżać do pracy.

Z tego samego źródła ostatnie przekazy mówią iż w okolicach godziny
3 w nocy 4 lutego Darek zdzwonił na pogotowie.
Następnie otworzył zamki na drzwiach.
Prawdopodobnie kolejno pogotowie i policja nie nacisnęli na klamkę
albo drzwi się ciężko otwierają.
Dopiero strażak otworzył drzwi, które blokowała tylko klamka.

Znaleziony blisko drzwi z telefonem na którym był częściowy numer.

(mam żal w sobie, mogło być inaczej)

Pracował w wojsku jako łącznościowiec, z nami także.

Zostawił po sobie psa przybłędę, w pracy, załatwił mu budę,
przywoził piękne kości z mięsem.
Jedyny człowiek którego słuchał ten pies, przychodził i się łasił.
Do nas mówił "coś mu zrobiliście" może trochę żartem, bo innych ludzi
to psisko omija szerokim łukiem. Darek wołał do niej Sonia.

Wigilia 2011
Wymyślił interes, prosił mnie o pomoc.
Wszystko poszło dobrze i wszyscy byli zadowoleni.
Moja rodzina miała piękne święta, dzieci prezenty jakich
nigdy bym nie kupił.
Dzięki Ci Darku.

Do mnie mówił Mariuszszuu,...

I jeszcze 100 czy tysiąc dobrych uczynków.

Zawsze będę świadczył, że był dobrym człowiekiem.

Trzymajcie się ludzie razem, pomagajcie, ...

Postaram się być, choć trudno będzie.

PS.Mój nick internetowy zawsze taki był.


Bóg zapłać.
+++

 

 

Darek

Kraj

Dziś dotarła do mnie i wielu moich znajomych wiadomość o śmierci Darka – w sieci ~Qlika i ~dr. Morelasa. Naszego znajomego, dla wielu – przyjaciela, znanego z forum Frondy, a później Rebelii i IV RP. Uczestnika Żywego Różańca Forum Frondy.
Darek ma również, o czym mało kto wie, swój udział w historii Niepoprawnych. Spędzając z nami pierwszą rocznicę 10 kwietnia, w warszawskiej kawiarni, w której odpoczywaliśmy przed wieczorną mszą w katedrze, przekazał smoleński krzyżyk spotkanemu tam Antoniemu Macierewiczowi…

Wtedy właśnie poznaliśmy się w realu, spędzając razem większą część tego ważnego dnia. Zapamiętaliśmy Darka jako osobę bardzo sympatyczną. Kto miał okazję uczestniczyć we wspólnych internetowych rozmowach, wie, że był cennym i mądrym rozmówcą. Przy tym zaś po prostu – porządnym facetem.

Tym bardziej wstrząsnęła nami wiadomość, którą przekazał, używając zapamiętanych w komputerze haseł, kolega Darka z pracy. Początkowo mieliśmy jeszcze nadzieję, że to po prostu jakiś głupi, niewyobrażalny żart. Gdy informacja, dość późno, dotarła do mnie, zadzwoniłem na nr Morelasa. Nikt nie odebrał… Chwilę później, na forum IV RP było już oficjalne potwierdzenie.
Zawsze jest tak samo. Jeszcze mieliśmy się spotkać, pogadać… W sumie widzieliśmy się chyba tylko dwa razy, może ze trzy rozmawialiśmy przez telefon. Częściej widziałem charakterystyczne stare logo Dziennika Telewizyjnego, którym ozdabiał swoje forumowe posty. Koledzy z pracy ostatni raz rozmawiali z nim niedzielę. Jako powód śmierci policja podaje problemy z krążeniem. Miał 55 lat.

image

10 kwietnia 2011, Darek - w środku. Zdjęcie autorstwa Ani.

Proszę Niepoprawnych o modlitwę za Darka. Przyzwoitego faceta, którego nie ma już z nami.

niepoprawni.pl/blog/3/darek

 

 

Przyjacielu, do zobaczenia w niebie.

Jezu, ufam Tobie

+++

 

 

 

 

 

 

 

Niech odpoczywa w pokoju wiecznym
Amen
+

 

Marple:

Było bardzo wiele osób, ksiądz proboszcz mówił o Śp. Darku, jako członku swojej parafialnej społeczności, ks. Marcin zaś o dr. Morelasie, jako dzielnym rycerzu naszego Żywego Różańca. Była kompania honorowa i smutna trąbka. Zapaliłam znicz od Budynia.

 



 

Cytat:

Adam Lipowski

30.04.2013 15:19

Witam wszystkich

Nagrobek Darka (Dr. Morelasa) jest już gotowy.

(...)
Podziękowania dla Edzia Urbanowicza i jego rodziny za sfinalizowanie budowy nagrobka, a wszystkim ofiarodawcom wielkie słowa uznania i podziękowania.
https://plus.google.com/photos/103724517711581465414/albums/5845185339595967841?authkey=CLiow9Lf97LFhAE

Adam













 


Gregorianka od 15 kwietnia 2013 r.


R.I.P.
+++

_____________________________________________________________________

 

Kalisz, 20.05.2013 r.

 

Iacobus

Artur

R.I.P.

+++

Do tragedii doszło w poniedziałek w Wyższym Seminarium Duchownym w Kaliszu.
Kleryka II roku Artura, powieszonego na sznurze na strychu, znaleźli wieczorem jego koledzy.
Zaniepokoili się jego zniknięciem, gdy nie pojawił się przez cały dzień ani na zajęciach, ani na obiedzie, ani na kolacji.
Mężczyzny nie udało się już uratować.
Szefowa prokuratury rejonowej w Kaliszu powiedziała "Głosowi", że kleryk zostawił list pożegnalny:
- Opisał w nim stany depresyjne, jakie przeżywał. Podobno 21-latek już wcześniej miał myśli samobójcze. Zwierzał się z nich nawet kolegom z seminarium. Rektor uczelni ks. Jan Grzeszczak napisał w specjalnym oświadczeniu:
"Od pewnego czasu ujawniły się stany depresyjne, które mimo specjalistycznej terapii oraz pełnej troski i zaangażowania pomocy ze strony wychowawców i kolegów, doprowadziły go do tak tragicznego finału".
Dalej ksiądz rektor pisze:
"Śmierć naszego kleryka jest bolesnym ciosem dla kaliskiego Seminarium Duchownego.
W śp. Arturze tracimy bardzo dobrze zapowiadającego się wychowanka i wspaniałego kolegę".
Prokuratura zrezygnowała z sekcji zwłok uznając, że jednoznacznie było to samobójstwo.

Na razie prowadzi czynności sprawdzające.
Nie wiadomo jeszcze, czy w ogóle rozpocznie szczegółowe śledztwo, aby wyjaśnić okoliczności tragedii.

 

Polecamy Rycerza ŻRFF Miłosierdziu Bożemu

+++

 

________________________________________________________________________

Marek (kaczysta)

 

Zmarł w I Sobotę miesiąca czerwca 2015 r. o godz. 8:45

Jego duszę polecamy Bogu Miłosiernemu przez serce Niepokalanej Dziewicy Maryi.

 

 

 

 +++++++++++++++++++++++++++++++++

Wspomnienie zelatorki:

 

 

 

Dama XII Róży - Anka11 odeszła do Pana 13 lutego 2016 r.

Dowiedziałam się tego od jej męża. Była mi zupełnie nieznaną osobą i raczej nie udzielała się na Forum Frondy (bo tutaj miała konto jeszcze przed odejściem wielu).

Mąż będzie wdzięczny za każdą modlitwę.

Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie!

P.S. Z tego co wywnioskowałam z nielicznych jej maili i słów męża, bardzo przykłądnie znosiła swoje cierpienie ofarowując je za Ojczyznę, więc ośmielam się mieć uzasadnioną nadzieję, że jest po właściwej stronie.

 

 

____________________________________________________________________

 

Dama Otylia zmarła 9 lipca 2016 r.

 

 

Wspomnienie bosmana Trepa:

Nasza Siostra odeszła wczoraj w godzinach przedpołudniowych. Niedługo przedtem została namaszczona przez xiędza.

Znajomy mi opowiadał, jak to mniej więcej było - tak wygląda stan naszej "służby" "zdrowia".

Zaczęło się od stawu biodrowego prawego. Przyplątał się też jakiś rak. Prawdopodobnie naświetlania połączone z unikaniem przenoszenia ciężaru na prawej stronie doprowadziły do złamania stawu lewego. Otylia pracowała nieprzerwanie od 17 roku życia do osiągnięcia wieku emerytalnego. Państwo przez ten czas okradło ją ze sporej części zarobków (wg innych uiszczała sprawiedliwe podatki i składki). Składek tych nie wystarczyło, by jej ten staw wymienić, więc wyznaczono termin trzyipółletni - na kolejny zabieg. Najpierw chodziła o kulach, potem wsparta o balkonik. Później ból był tak silny (panewka stawu była cała zdruzgotana, kości tarły o siebie), że jeździła tylko na wózku. Żeby,mogła się umyć, musiały do niej przyjść dwie osiemdziesięcioletnie sąsiadki. Ponieważ na wózku nie używała mięśni, nastąpił ich całkowity zanik a do tego pojawiły się przykurcze. Państwo po 3 latach i 2 miesiącach łaskawie się zlitowało i wzięło ją na zabieg. Zabieg, jak mogliście przeczytać wyżej, udał się. Jednak to właśnie aparat mięśniowy trzyma kość w panewce. Bez niego następuje zwichnięcie a ponowne umieszczenie kości w panewce jest zabiegiem bardzo bolesnym. W szpitalu staw wyskoczył 3 razy. Załadowano więc ją w gips, nogi na rozpórce, biodra, wszystko unieruchomione. I wypisano do domu na miesiąc. Były 3 opcje:
1. mogła iść do domu opieki lekarskiej bezpłatnego - jednak czeka się tam 8 miesięcy. Co komu po domu opieki za osiem miesięcy, jak musi przetrwać najbliższy miesiąc.
2. mogła iść do domu opieki lekarskiej płatnego - jednak kwota czesnego przekraczała znacznie jej emeryturę z zasiłkiem pielęgnacyjnym.
3. mogła iść do siebie do domu.


"Wybrała" trzecie. Pielęgniarka socjalna zapisała jej pomoc opieki pielęgniarskiej - 2 razy dziennie przez 3 godziny. Poinformowała kolegę, że tyle, ile ona zapisze, należy się jak psu zupa. Pracownik Mopsu, który przyszedł zebrać wywiad, powiedział, że mówić to ona sobie może a w naszym mieście od iluś lat kierownik nie przyznał nikomu opieki 2 razy na dobę. Będzie więc przychodzić osoba raz dziennie. Przychodziła. Osiemdziesięcioletnia pani z problemami zdrowotnymi. Tacy są z reguły "opiekunowie" "medyczni". Opiekuna głównie siedziała u Otylii na krzesełku. Nie było mowy, by ją obróciła, umyła, nie mówiąc o zmianie zasikanej pościeli. Wkrótce zrezygnowała. Po niej była nowa. Nowa raz przyszła a raz nie przyszła.


Na piętach, które Otylia trzymała na łóżku, zrobiły się odleżyny. Maści nie pomagały. Jakiś lekarz, szpitalny, czy też pierwszego stosunku, poradził też, by dmuchała przez słomkę w butelkę z wodą. Żeby płuca utrzymać w ruchu. Może robiła to za rzadko. Nie miała też sił albo chęci, by ćwiczyć nogi, ruszając stopami. Ponoć bolało ją to od tych przykurczy. Wkrótce noga sczerniała. Pogotowie zabrało ją do szpitala, gdzie noga została amputowana. Parę dni później lekarze stwierdzili również zapalenie płuc. Dzień czy dwa po tym zmarła.


Nosiła dzielnie swój krzyż. Modliła się również za nas tutaj. Wierzę, że Dobry Pan przyjmie ją szybko do Siebie.
+

 

______________________________________________________________________

Ewa

 

Ósmego stycznia zmarła Ewa, Dama XV, niezawodnie modląca się wspólnie z nami.

Niech Ją Pan Bóg przytuli i raczy dać wieczny odpoczynek.

Bardzo proszę o dołączenie tej intencji do codziennego odmawiania różańca oraz o wsparcie modlitewne dla córki Kamy i Marcina. płatków XV Róży.